Słońce i plaża…… i po wakacjach!

Udostępnij na:

Czlowiek sie cieszy i nie może doczekać, jeszcze tydzień, trzy dni, jeden dzień, hurrrra jedziemy!
Tydzień temu, w sobotę, pobudka o 5.30 rano i wyjazd na upragniony i wyczekiwany tydzień wakacji. W Paryżu pogoda była paskudna, deszcz i szarowka, a temperatura nie przekraczała 6 stopni, więc uroczą wizja wypoczynku na słoneczku i plazy, wprawiala mnie w dobry humor już od świat Wielkanocnych. Niestety w piątek, na 24 godziny przed wyjazdem wszystko zaczęło sie dziać na opak…..
Martin poszedł rano po Lilianke do jej sypialni, przyniósł mała w nie najlepszym humorze i gorączka ponad 39C. Natychmiast chwycilam za ipada, i cudem znalazłam wolna wizytę u naszego lekarza na 9.45. Do pracy oczywiście nie poszłam, odwolalam spotkania z klientami, gorąco ich przepraszajac. Po wizycie u lekarza, który obejrzał mała wzdłuż i wszerz moje nerwy trochę poluzowaly. Pediatra nie stwierdził żadnego stanu zapalnego, ale sam przyznał ze Lilianka ma zawsze wysoka gorączkę przez 24 godziny, a pozostałe obiawy następują dopiero pózniej. Tak więc przepisał mi antybiotyk, i polecił podać w niedziele po konsultacji z lekarzem  w hotelu, jeśli gorączka nie spadnie. Ja natomiast jako przewidująca mama, a przedewszystkim kobieta marząca o tygodniu wypoczynku w ciepłych krajach, zaaplikowalam lek Liliance natychmiastowo! W sobotę po podawaniu ibuprofenu gorączka spadła i zdecydowaliśmy sie jednak na wyjazd. W poniedziałek skonsultowalismy pediatre w ośrodku, ktory poinformował nas, ze angina Lilianki dobiega końca, a Martina właśnie sie zaczyna…. W środę, u lekarza wylądowała Dina, siostrzenica mojego męża, a w czwartek Gandhi jej tata. W piątek, moja szwagierka spadła ze schodów w amfiteatrze, skrecila kostkę, złamała kciuki i rozdziela sobie pól stopy. Teściu i Natty, siostrzeniec męża, mieli lekkie zatrucie pokarmowe przez dwa dni pobytu….. Tylko teściowa i ja, wyszliśmy cało z serii chorób rodzinnych. Dodam tylko, ze był to wyjazd zorganizowany przez rodziców Martina, z okazji 40lecia ich ślubu…..

Mimo lekkich i ciężkich stanów chorobowych, wyjazd sie udał…. Tygodniowy pobyt w Egipcie, w zatoce Sinai Bay, położonej na pustyni był bardzo udany.

Przebywalismy w pięcio gwiazdkowym, nowo wybudowanym hotelu sieci Club Med, niedaleko miejscowosci Taba. Bardzo znanej i niestety rownież dość kosztownej sieci francuskich hoteli all inclusive.
Ośrodek znajduje sie nad Morzem Cżerwony, w zatoce Synai. Otaczają go pustynia i góry. Po prostu piękny widok. Plaża jest prawie cała pokryta pustynnym piaskiem o lekkim zabarwieniu koloru czerwonego. Po przeciwnej stronie zatoki widać Arabie Saudyjska. Teren na którym znajduje sie ośrodek, został wydzierzawiony na czas określony przez francuska firmę, od tamtejszych beduinow, pod warunkiem, ze Ci bedą mogli bez problemu korzystać z plazy jako drogi przejazdowej miedzy skalami. Nie zdziwilam sie więc, gdy drugiego dnia pobytu, dostrzegłam zbliżające sie dromadery i tamtejsze plemienia tubylcow, odziane w pustynię stroje chroniące od słońca.

Piękna słoneczna pogoda, i ciepła temperatura dochodząca w cieniu do prawie 30C, poprawiła mi nastrój i rozwiała zimowe naburmuszenie. Egipcjanie, pracujący w hotelu, okazali sie bardzo miłymi ludźmi, i mieliśmy okazje niejednokrotnie spożywać z nimi posiłki. Polityka Club Med, jest właśnie mieszanie sie pracownikow z gośćmi, a ja uważam ze jest to na prawdę świetny pomysł. Poznaliśmy sympatyczne osoby pochodzące z Kairu i Luxoru, dzięki czemu mogliśmy dyskutować o naszej poprzedniej wyprawie do Egiptu. ( 4 lata temu wybraliśmy sie z Martinem na 10 dniowy spływ po Nilu) niestety moim głównym rozczarowaniem był basen i morze. Ponieważ hotel znajduje sie na pustyni, różnice temperatur miedzy dniem, a nocą są znaczne. Tak więc wieczorami temperatura spadała do 20C, a w nocy nawet do 15C. Woda w basenie sie bardzo ochladzala, i niestety była stosunkowo zimna przez cały dzień. A ponieważ jestem zmarzlakiem, kochających karaibskie temperatury, tak więc przez cały tydzień skorzystalam z basenu tylko raz! Mojej córeczce absolutnie to nie przeszkadzało, i była gotowa spędzać całe dnie chlapiac sie w wodzie. Ale to chyba jest typowe dla małych dzieciaczkow….

Wizualnie, uważam ze, hotel należy do bardzo udanych. Swietnie komponuje sie z otoczeniem, pod względem architektonicznym, ale rownież kolorystycznym. W centrum ośrodka, znajduje sie główny budynek z basenem, kompleksem restauracyjnym i sportowym. Na zachód i wschód od centralnego budynku, wzdłuż plaży skonstruowane są dwu piętrowe małe budynki, z ogrodkami lub trasami z widokiem na morze. Strona gastronomiczna nie pozostawia, żadnych zastrzeżeń. Posiłki podawane w dwóch hotelowych restauracjach, należały do bardzo smacznych i apetycznych. Nie wspomnę już o barach, gdzie serwowane koktaile były tak pyszne, ze moja niepijaca prawie wogole alkoholu teściowa, zaczynała aperitif już o 12 w południe szklanką mojito lub caipirini!

Pomimo chłodu morza, zdecydowałam sie na maskę i tube, i udałam sie na podwodna wyprawę, która była jedna z lepszych w moim życiu. Pobiła nawet snorkling w Meksyku, gdyż tym razem w Egipcie, oprócz cudownych raf koralowych, i niezwykłych okazow wielobarwnych ryb, udało mi sie zobaczyć bardzo rzadki okaz jakim jest Lionfish!!!

Tak więc teraz już znacie mój powód dla którego nie pisałam przez ponad tydzień. Powrót do Paryża okazał sie mniej trudny niż myślami, gdyż w walizkę przywiezlismy słońce, a dzisiejszy letni i słoneczny dzień, pozwolił mi poczuć sie jeszcze trochę jak na wakacjach. Niestety jutro pobudka o siódmej rano i powrót do pracy. Wszystko co dobre i piękne ma swój koniec……

Comments 6
  • !:)) Bardzo pięknie tam!

  • Byly tez opalajace sie czrety delfiny, ale akurat w momencie gdy robilam zdjecia, udaly sie na sieste ze swoimi maloletnimi wlascicielami 🙂

  • Takich teściów to ja rozumiem!:) My na "50 lecie" ślubu też wkrótce płyniemy w podróż. Czy mi się wydaje, czy na jednym ze zdjęć na leżaku opala się orka?!:))

  • Jeszcze trochę i słońce tez zawita do Europy!

  • To tak jak ja 😉

  • Kiedy to czytam, to bardzo,ale to bardzo tęsknię za latem i wakacjami 🙂

Dodaj komentarz