Zdrada à la française

Udostępnij na:

 

 

Ostatnio, znany i niezwykle popularny portal lastminute.com podał do wiadomości, że Francuzi, są na drugim miejscu, w stosunku do pozostałych Europejczyków, w kwestii częstotliwość pobytów w hotelach. Jednak najciekawszym punktem badań, nie jest fakt, ile nocy w ciągu roku spędzają w zaciszu hotelowych pokoi, lecz co robią za zamkniętymi na klucz drzwiami. Otóż, okazało się, że Francuzi, zarówno kobiety jak i mężczyźni, pozostali wierni swojej międzynarodowej reputacji, i po raz kolejny zostali okrzyknięci „niewiernymi” 14,5% obywateli tego pięknego kraju, przyznaje się, że w hotelu spędza namiętne i upojne chwile w towarzystwie kochanki lub kochanka. No cóż, mnie już to dawno przestało dziwić….

 

kiraz

 

„Wierność i zdrada”

Paryżanie, podobnie jak reszta Francuzów, do prostytucji mają bardzo liberalne podejście. Najstarszy zawód świata uważają za jeden z wielu i dość otwarcie rozmawiają na ten temat w swoim gronie. Kobiety również podchodzą do tej kwestii swobodniej niż na przykład przeciętne Polki. Wiele z moich paryskich koleżanek uważa, że seks z dziewczyną do towarzystwa nie jest tak do końca zdradą, bo przecież to czysty biznes, bez uczuć. Jedna z nich porównała to nawet do zakupu bagietki w boulangerie, piekarni: płacisz, bierzesz i wychodzisz. Inna powiedziała, że jest tradycjonalistką w sprawach łóżkowych, więc wolałaby, żeby wymyślne potrzeby mąż zaspokajał z prostytutką. Kilka miesięcy temu, stojąc w absurdalnie wielkim popołudniowym korku, zwróciłam uwagę na reklamę zamieszczoną na jednym z autobusów mijających mnie na buspasie. „Gleeden – pierwszy serwis randkowy dla osób w związkach małżeńskich”. Przeczytałam napis ponownie, żeby mieć pewność, że dobrze zrozumiałam jego znaczenie. Kilka lat temu usłyszałam informację o takim portalu, ale nie interesowałam się tym tematem. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że we Francji od 2009 roku istnieje serwis randkowy przeznaczony dla kobiet i mężczyzn będących po ślubie i mających ochotę na romans lub seks bez zobowiązań. Długo zastanawiałam się, dlaczego Francuzi mają takie, a nie inne podejście do tych spraw, aż podczas jednej z kolacji poruszyłam problem zdrady. Przyjaciele oczywiście potępili seks pozamałżeński, ale przyznali również, że nie mają nic przeciwko temu, aby działały takie portale jak Gleeden. Różne badania naukowe wykazują, że Francuzi zdradę mają we krwi, i choć nigdy się do tego nie przyznają, to wielu z nich ma już doświadczenie w tej dziedzinie.

Nieoficjalne statystyki Gleeden podają, że wśród jego użytkowników najliczniej reprezentowani są mieszkańcy wielkich miast, w tym oczywiście Paryża. Właściciele portalu namówili wiele hoteli w centrum stolicy, żeby wynajmowały pokoje w pakietach zakładających kilkugodzinne pobyty, zapewniając tym samym kochankom lokum na miłosne igraszki. Po ogromnym sukcesie serwisu Gleeden powstało kilka innych podobnych stron, które również spotkały się z dużym zainteresowaniem. We Francji, inaczej niż na przykład w Polsce czy w Stanach Zjednoczonych, utworzenie tego typu serwisu nie wywołało skandalu, nikt nie protestował, nie było manifestacji czy pikiet pod siedzibą rządu. Owszem, mówiło się o tym dużo w radiu i telewizji, powstało kilka artykułów prasowych, a nieliczni obrońcy moralności buntowali się i cicho pokrzykiwali. Jednak przeciętny Francuz przyjął ten fakt do wiadomości, a wielu podeszło do niego wręcz entuzjastycznie. Dopiero kilka tygodni temu organizacje katolickie zaczęły się buntować, ponieważ Gleeden wypuściło całą serię reklam namawiających do cudzołóstwa. Związek katolików francuskich pozwał właścicieli serwisu do sądu. W kilku miejscowościach podparyskich, takich jak Wersal, Chatou czy Saint-Germain, w większości zamieszkiwanych przez tradycyjne rodziny katolickie, z powodu ogromnej liczby pisemnych skarg postanowiono wycofać reklamy. Jednak większość Francuzów przypominała, że od 1975 roku zdrady nie uważa się za przestępstwo i jest całkowicie legalna. Środowiska dziennikarskie zwróciły uwagę, że to pewnego rodzaju krok wstecz, jeśli chodzi o wolność słowa i reklamy. Tymczasem Gleeden ma prawie dwa i pół miliona użytkowników w całym kraju. Francuska zdrada na razie ma się bardzo dobrze.

Fragment książki « Mój Paryż, moja miłość »

Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

Copyright by Paulina Wnuk – Crépy

Copyright by Wydawnictwo Pascal

Comments 13
  • Zdrada zdradzie nierówna, ja w kwestii seksu jestem dosc liberalna choćby z tego względu, ze gdyby moj partner miał jakies szczegolnie wyrafinowane fantazje, których ja nie miałabym ochoty spełnić, a ktore z jakiegoś powodu byłyby dla niego bardzo wazne… to wolałabym, by znalazł osobę, z ktora mógłby to zrobić. Co powinno działać tez w druga stronę tak samo. Nie mam obsesji ekskluzywności z tego względu, ze seks mimo wszystko pozostaje seksem, to biologia i fizyczność – co innego romans, którego nie wybaczyłbym nigdy. Na szczęście moj mężczyzna tak nie uważa, wierność pod każdym względem jest dla niego najważniejsza, wiec nie mam sie czego obawiać i nie muszę podejmować żadnych trudnych wyborów 😛

    • Łaskawa Pani, żył niegdyś w naszym nadwiślańskim kraju taki sympatyczny pan, a nazywał się Jan Kaczmarek. I ten to pan napisał i zaśpiewał pieśń, wśród słów której przewijały się następujące:
      „oj naiwny, naiwny jak dziecko we mgle”. …
      Proszę sobie słowa te skonfrontować z własną wypowiedzią.
      A ja życzę szczęścia.

  • ciekawe czy kobieta której mąż zaserwuje choroby weneryczne(HIV się kłania) porówna to do kupienia bagietki.A co a zakażeniami bakteryjnymi i innego typu pamiątkami z wizyty u prostytutki,które spowodują poronienie,raczej mało która żona ma taką świadomość.Dla mnie to masakra,że w XXI wieku w dobie coraz większej świadomości seksualnej można tak lekkomyślnie podchodzić do kwestii swojego zdrowia i życia i bezmyślnie ”stosować” ryzykowne zachowania seksualne.I jakoś mało kto pamięta że prostytucją trudnią się kobiety-ofiary handlu ludźmi,a w minimalnym stopniu ”miłośniczki hardkorowego życia” i klienci de facto wspierają mafię,która kontroluje handel ludźmi.

    • mylę, że każdy ma prawo do swoich opini. Dla jednych zdrada jest czymś okropnym, dla innych….. cóż, chleb powszedni…

  • Nieraz trzeba zdradzić, aby docenić to co się ma obok siebie. Wiem, bo sam tego doświadczyłem.

    • Myślę, że to nie głupie. Czasami czowiek nie widzi szczęścia jakie ma…

  • No akurat dla mnie seks z prostytutką jest taka samą zdradą jak romans z koleżanką z pracy, czy kobietą poznaną w innych okolicznościach. Czytałam publikacje na temat swobodnego podejścia Francuzów do zdrady małżeńskiej i seksu pozamałżeńskiego, ale myślę , że to sprawa indywidualnej moralności konkretnego człowieka. Jeśli kocham naprawdę, nie zdradzam, jeśli żyjemy razem, ale obok siebie …. to lepiej się rozstać. Nie ranić i nie robić idioty z partnera. Zdrada jest czymś obrzydliwym. Bo kłamanie i kombinowanie jak się wyrwać z domu, albo jak się wytłumaczyć dlaczego ciągle się spóźniam z pracy, lub wymyślanie innych usprawiedliwień wymaga pewnie nie lada sprytu. No ale każdy sam się potem musi zmagać ze swoim sumieniem. Pozdrawiam z Hamburga Mamo z Paryża 🙂

    • Myślę, że masz całkowitą rację. Również pozdrawiam

  • Musisz dobrze pilnowac Martina…

    • hahaha! Ma GPS na palcu już od prawie 9 lat!!! ;))))

  • Tak mi się właśnie wydawał znajmy ten tekst- na końcu się wyjaśniło dlaczego 😉

    PS- jakoś dziwnie masz sformatowany formularz komentarzy- pola na imię, mail i adres strony są pod polecanymi artykułami…

    • muszę popatrzeć, dzięki

  • Tak mi się właśnie wydawał znajomy ten tekst 😉

Dodaj komentarz